Wschód Słońca

Koszmar wyrwał mnie ze snu, ogromnymi szponami, wbijając się w moje ciało. Na ogół nie pamiętam nocnych wytworów wyobraźni, ani tych przyjemnych ani tych złych… Dzisiaj się obudziłam i wiedziałam, że muszę zacząć o tym pisać, bo uzewnętrznianie tego co czuję, daje mi wolność umysłu.

Poczułam dziś okrutne kołatanie serca jak wtedy, kiedy tak bardzo chciałam znać prawdę. Jak wtedy, kiedy siedziałam na kanapie, którą wybieraliśmy kilka dni, na której spędzaliśmy wspólne wieczory na rozmowach czy oglądając film, upokarzając się, prosząc o prawdę !Niczego innego wtedy nie pragnęłam- jak to usłyszeć. Niewiedza mnie zabijała, domysły sprawiały, że czułam się strasznie zagubiona, jak mała dziewczynka w wesołym miasteczku, która nie może nigdzie dojrzeć swoich rodziców. Było mnóstwo pytań, prowadzonego mojego monologu, mój mózg pracował na najwyższych obrotach, składał każde słowo w wielką historię, proces w mojej głowie można porównać do pociągu który tego wieczoru miał awarię i nie mógł zahamować. I nagle ! BUM!!! Usłyszałam – „jest inna kobieta”. Zaniemówiłam. Jak ? Kiedy ? Dlaczego ? Po co ?
Od tej chwili nic nie było jak wcześniej, poranna kawa nie smakowała jak poprzedniego dnia, wschód słońca nie przynosił tylu pozytywnych uczuć jak kiedyś. Ja nie byłam już taka sama…
Stałam w kuchni, patrzyłam przez okno na las, na słońce, na otaczający spokój a druga część mnie jeszcze była ukryta pod kocem w łóżku ,chyba spała, nie miała ochoty na zmierzenie się z tym co się stało, co usłyszałam. Chciałam zniknąć, obudzić się z tego koszmaru, kiedy dotarło do mnie, że te wszystkie wymówki były tylko po to by zobaczyć się z nią. To słońce już nie było znakiem pięknego, wspólnego początku dnia, pełnego miłości, pożądania i tęsknoty. Nie mogłam opanować łez, całe moje ciało krzyczało- ze złości? Nienawiści? Żalu? Nie potrafię nawet nazwać uczuć , które wtedy mi towarzyszyły.
Burza myśli – czy jest ładniejsza, czy ma coś czego ja nie mam ? Setki kobiet tak robią, maltretują się takimi pytaniami, zastanawiają się , analizują i wiecie co ?
Jesteś piękna ! Najlepsza !
Nie jest ładniejsza, nie ma niczego czego ja nie mam . Wręcz przeciwnie . On wybrał całkowicie kogoś innego, to on zrobił krok w jej stronę, krok w tył w życiu, milowy krok wstecz w naszym życiu. To on nie zastanawiał się co może stracić, żył dniem, chwilą. To on później będzie zastanawiał się nad utraconymi możliwościami.A może nawet o mnie nie pomyśli i będzie dalej żył w swoim świecie iluzorycznej perfekcji .
Ja, ta która otrzymała taki cios i ból, która w głowie miała najgorsze myśli na swój temat, na temat swojego życia, uważam, że jestem najbardziej „wygraną” w tej sytuacji. Dostałam szansę na życie, na szczęście, na radość, doznawanie i poznawanie siebie samej. Nie uzależnioną od kogoś, nie pragnącą za wszelką cenę uszczęśliwić tego, który tego nie chciał.
Jak bardzo trzeba kochać kogoś by zdradzić ? Nie kochać.
Jak bardzo można darzyć kogoś szacunkiem by nie okłamywać ? Nie mieć szacunku.
Jak bardzo trzeba mieć zaburzone postrzeganie związku, jeśli nie ma się cywilnej odwagi by usiąść, przyznać się i rozmawiać : „coś się dzieje z nami, brakuje mi …., chciałbym by było…” a nie uciekać od odpowiedzi , kiedy pytam po raz setny raz, bo moja intuicja podpowiada, że coś niedobrego się dzieje.
Życie teraz niczego ode mnie nie oczekuje, ma czas, pozwala posłuchać siebie samą. Potrafi wyznać okrutną prawdę, której ja nie chciałam dostrzec, która boli do szpiku kości. Choć tyle krzywd człowiek wyrządza drugiemu człowiekowi, pamiętajmy, by zawsze być ponad to, by wykazywać empatię i by być dobrymi ludźmi, bo tylko w taki sposób osiągniemy ukojenie i zaznamy prawdziwe szczęście .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *